(Aktualizacja) My Baby cafe Tarchomin, ul. Porajów 12 – obecnie Ancymon Cafe


Ancymon Cafe w miejscu dawnego My Baby Cafe - Tarchomin

Ancymon Cafe w miejscu dawnego My Baby Cafe – Tarchomin

Zdecydowaliśmy się w końcu na ponowną wizytę na Porajów 12 (do trzech razy sztuka). Od kilku miesięcy, jest tam nie My Baby Cafe, a Ancymon Cafe. Zmiana pozornie kosmetyczna – nowa nazwa, nieco jaśniejszy wystrój. Jednak wewnątrz zmiany zaszły znacznie dalej – na plus i to wielki.

Już po wejściu pierwsza niespodzianka – obsługa uśmiechnięta, pomocna, w odróżnieniu od poprzedniej nie jest tu za karę, czy na bezpłatnym stażu. Po twarzach widać, że mają frajdę ze swojej pracy, lubią gości (mam nadzieję, że nie jednorazowo – jeśli tak jest na stałe, wrócimy tu – nie raz).

— O dzieciach, o wychowaniu, pod innym kątem. Przeczytaj coś więcej tutaj —

Wystrój nieco jaśniejszy, zarówno w części restauracyjnej jak i sali zabaw. Menu krótsze – Magda Gessler byłaby zachwycona. Spróbowaliśmy kremu z pomidorów. Zacytuję dokładnie naszego czterolatka: Jakie dobre! Aż nie mogę uwierzyć! Pani, która nas obsługiwała zaskoczyła nas podejściem, które w innych krajach jest dość powszechne, u nas wywołuje falę zachwytu (jak zresztą w tym wpisie). Na naszą prośbę, dodała do kremu troszkę makaronu – za darmo, wyobrażacie sobie? Daj klientowi więcej niż się spodziewa, a zobaczysz że odwdzięczy się, zostanie stałym klientem – co niniejszym czynię. Serdecznie polecam Ancymon Cafe na Tarchominie.

=============================================================

Wcześniejszy tekst:

Nasza druga wizyta w tym miejscu i widoczne zmiany na lepsze. Po pierwszych odwiedzinach jeszcze długo nie mogliśmy nadziwić się kto wpadł na pomysł, by ustawić niezabezpieczoną siatką trampolinę pod samą ścianą. Zresztą nasze dziecko na własnym czole odczuło skuteki takiego „rozwiązania”.

Od tamtej pory unikaliśmy tej sali zabaw, aż tu całkiem niedawno, spadł śnieg, a za oknem pojawił się bardzo silny mróz. Co począć, by nie przesiedzieć całego dnia w domu? Pojedziemy wszyscy samochodem, żona wyskoczy na chwilę i sprawdzi co z trampoliną, czy jest już zabezpieczona. Przeszpiegi były udane – trampoliny nie ma już wcale. Plus za szybkość dla właścicieli, odzyskali teoretycznie klienta. Więc zaczynamy. Miejsce już po wejściu wydaje się schludne, czyste, bardzo ładnie wykończone. Składa się najkrócej mówiąc z części jadalnej i miejsca dla dzieci. Małym utrudnieniem jest to, że nie z każdego stolika widać co robią nasze pociechy na sali. Z tego to pewnie powodu, organizatorzy zapewnili animatorkę, która cały czas obserwuje czy dzieciaki nie przeginają z zabawą- to bardzo dobre rozwiązanie w tej sytuacji. Sama sala dla dzieci jest bardzo bogato wyposażona. Domek, zjeżdżalnia, kulki, komputer z ekranem dotykowym, narzędzia – słowem dla każdego coś miłego- dzieciaki nie będą się nudzić.

Ceny w menu bardzo przystępne a jedzienie przyzwoite. Jeśli chcesz napić się świetnej kawy, poczytać w spokoju gazetę i nie martwić się o to co w tym czasie robi Twój dzieciak i czy jest bezpieczny – to miejsce jest dla Ciebie.

 

 

Komu polecamy

– mieszkańcom Tarchomina (tak na marginesie, długo zastanawiałem się czy ten wpis umieścić w kategorii W stolicy, czy lepiej w Niedaleko od Warszawy)

– mieszkańcom Bielan, gdyż sala jest tuż za Mostem Północnym

Komu nie polecamy

– nie ma takich osób

Praktyczne wskazówki 

– tym razem „praktyczne wskazówki” kieruję do obsługi. Uśmiechnijcie się czasem do klientów, zagadajcie. Zróbcie coś, by nie mieli odczucia, że przeszkodzili Wam w rozmowie. To nic nie kosztuje, a może wiele zmienić, spowodować, że klienci będą wracać. Do trzech razy sztuka…

Aha, w lecie nieopodal inna atrakcja – prom przez Wisłę